niedziela, 26 października 2014

Kombinatoryka

Moje wakacje minęły... mam wrażenie, że wcale ich nie było! Czuję wielki niedosyt, ponieważ miałam mnóstwo planów - chciałam, żeby to był taki naprawdę przemyślany i absolutnie wykorzystany czas. Tymczasem czerwiec pochłonęła jedna praca, a lipiec, sierpień i wrzesień druga i prawo jazdy, a pod koniec również kurs szycia...


W międzyczasie pojechałam z misją do Paryża - znaleźć ubrania i inspirację. W tym miejscu pojawia się gorzkie rozczarowanie - szału nie ma! Niby coś kupiłam, niby jestem zadowolona, ale szczerze mówiąc... lepiej byłoby tam pojechać wyłącznie rekreacyjnie i obkupić się w Warszawie.
Najgorszy był powrót. Tam - piękne słońce, czasem lekki deszcz, uprzejmi ludzie i całkowita wolność. Tutaj - szaro i dżdżyście, nudno, monotonnie i w metaforycznym kagańcu. Pozostało tylko oglądać zdjęcia i wspominać. Ewentualnie przeżywać nowe znajomości i niesprawiedliwość losu.

 
Niedługo po tym zaczął się październik, a wraz z nim stres związany z uczelnią i nowym środowiskiem. Nie należę do osób, które żałują swoich decyzji. Nawet jeśli czasem źle wybiorę, nie przyznaję się do tego i szukam za wszelką cenę pozytywów, aż sama zaczynam w nie wierzyć. Ufam swojej intuicji, ale w przypadku wyboru szkoły... ciężko było mi cokolwiek sobie udowodnić. Żałowałam jak cholera. Aż do drugiego dnia. Wtedy były zajęcia integracyjne i wszystko się zmieniło. Uwierzyłam w tych ludzi, obudziłam w sobie nadzieję. A teraz niczego nie żałuję. Wcześniej planowałam zostać na WSB przez rok, w maju napisać jeszcze raz maturę i się przenieść gdziekolwiek, byle daleko. Po cichu brałam też pod uwagę zagraniczne uczelnie. Aktualnie nie widzę sensu - oczywiście wszystko może się zmienić, ale nie chcę o tym teraz myśleć. 

Nareszcie wiem gdzie i po co jestem, wiem co chcę robić w życiu i wiem jak zrealizować plan.
Dlatego znalazłam się TUTAJ :D

Od dwóch miesięcy harujemy z Sylwią i mamy już pierwsze efekty, którymi się Wam pochwalę.

Po więcej odsyłam na naszego oficjalnego bloga  www.sialegenre.blogspot.com

A co będzie dalej? W piątek wybieram się na halloween z kochanymi ziomkami do Katowic. Jeszcze nie zdecydowaliśmy gdzie, ale... niezależnie od miejsca, pojawia się problem przebrania. Oczywiście Tiara, ale... co poza tym?
Mam tydzień, żeby coś wymyślić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz