piątek, 7 listopada 2014

Novembert already...


No właśnie. Już listopad i dzisiaj usłyszałam, że właśnie minęło mi pół semestru mojego lektoratu z rosyjskiego. Żeby było zabawnie - jeszcze nie znamy całego alfabetu :D
Ale ale! Przedstawić się i przywitać potrafię, umiem też nazwać członków rodziny i sztućce, więc jest moc!
Poza tym martwi mnie trochę perspektywa zbliżających się zaliczeń. To, że wszystko opieramy na własnej wiedzy i książkach. Nie ma wskazówek, nie ma zaleceń. Wyłącznie polecenie: zrób! 
Wiem, że na tym właśnie polegają studia, ale dlaczego mam wrażenie, że wiem niewiele więcej niż wcześniej? Podejrzewam, że winę mogę zwalić na tryb - czasem jeden dzień zajęć w tygodniu, czasem dwa... Zupełnie jak zaoczne. Poza tym martwię się, że ludzie poodpadają, poodchodzą. Chcę, żeby wszyscy zostali! Ale wiem, że na pewno część osób z Ukrainy wyjedzie z Polski. Część już wyjechała...
Nie zmienia to jednak faktu, że kocham chodzić do mojej WSB. Czekam na kolejne zajęcia, na przerwy i kontakt z moją grupą. Cieszę się, ponieważ w niedzielę widzimy się w babskim gronie. Jest nas tak mało, a wciąż nic o sobie nie wiemy! Nie mogę się doczekać, im dłużej je znam tym bardziej mnie ciekawią.

Tymczasem jutro jadę na Uniwersytet Dziecięcy do Ogrodzieńca i... chyba Zabrza. W ramach praktyk, które mogę zaliczyć na pierwszym roku, żeby mieć je już z głowy. I myśleć o erasmusie na spokojnie :D

Poniżej pochwalę Wam się zdjęciami, które zapowiedziałam ostatnio. 
Nie zdradzę jednak wszystkiego - od tego jest inne miejsce ;)
SiA design





2 komentarze:

  1. co za klasa i elegancja! zdjecia cudowne

    BLOGDROBE

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia i jakie szykowne stylizacje! Uwielbiam sukienki w stylu Wednesday Addams <3 obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń