czwartek, 5 marca 2015

Any Other World

Czy to Syberia? Owszem, tak! :D
"Opowieść o dwóch miastach" - wydanie z 1901r.
Niestety, moje postanowienia ostatnimi czasy są nic niewarte. Bunt chyba przesunął mi się o kilka lat nie w tą stronę. I kto to widział, żeby sprzeciwiać się samemu sobie? To wszystko wygląda niczym... wzór na współczynnik kierunkowy prostej prostopadłej do drugiej prostej... chyba coś pomieszałam, w każdym razie chodzi o funkcję liniową (kiedyś ją zrozumiem, mocno w to wierzę!).


Wracając... nic nie uszyłam, nic nie przeczytałam (a bardzo się starałam, uwierzcie mi! Jestem w połowie I tomu wskazanego na zdjęciu dzieła Dickensa), nawet nie skończyłam oglądać żadnego serialu. Powiem więcej! Zaczęłam oglądać kolejny i stwierdzam absolutne uzależnienie. Mam na myśli "Big Bang Theory" (wmawiam sobie, że w ten sposób uczę się angielskiego... choć mówią za szybko i ten slang naukowy na maturze jest raczej zbędny). Ten, kto widział, mam nadzieję, że mnie zrozumie. Wszystkich pozostałych gorąco zachęcam! Ale za to, w ramach "inicjatywy społecznej", pokazałam mojej grupie jak moje osiedle wygląda zimną i zabrałam dziewczyny z Ukrainy na łyżwy. Tydzień później odwdzięczyły mi się gotując u mnie syrniki (jakkolwiek się to pisze) na deser i naleśniki na obiad. Z głodu z nimi nie umrę...


Inicjatywa "syrniki" I
Tam, gdzie nie widać, jestem ja! :D
Jednak kilka dni później wzrosło moje zapotrzebowanie na tzw. gruby szmal, więc zaprosiłam do siebie moją ekipę z pierwszego liceum na mały... hazardzik. Wyciągnęłam Eurobusiness i... przegrałam. Ale przynajmniej nie pierwsza! Tego dnia dowiedziałam się, że otaczam się skorumpowanymi przedstawicielami władz państwowych, kryminalistami i mafią. Jestem dumna, że jako zwykły Kowalski należę do ich grupy!


Poza tymi kilkoma szaleństwami, miesiąc upłynął raczej spokojnie - głównie w pracy.
Tym sposobem w góry nie pojechałam i Warszawy nie zwiedziłam. Syndrom podróżnika, niczym Harnaś, zawisł na haku.
meeting po egzaminie
Pierwsze wspólne po powrocie na WSB
Dodatkowo przed chwilą z wielkim trudem skleciłam maila o rezygnacji ze stażu w Grecji. Te wakacje (tak jak poprzednie) będą bardzo stresujące i wolałabym je spędzić jednak w ojczyźnie z ludźmi, których mam tu ze sobą. Poza tym liczę, że uda nam się wyskoczyć gdzieś paczką. Liczę na Mazury, ale jeśli nie, to nawet biwak gdzieś w Katowicach mnie zadowoli. Każdy ma teraz tyle swoich spraw na głowie, że wspólne spotkanie to prawdziwy cud. Kolejne wypada 21 marca - impreza w stylu lat '80 i '90.  Mam nadzieję, że wszyscy wykażą się kreatywnością. Dawno nie poświęciłam tyle czasu na grzebanie w internecie w poszukiwaniu ubrań. A na shopping zaprosiłam rodziców - w końcu są ekspertami jeśli chodzi o TAMTE czasy :D Było ciężko, ale... się udało. Spodnie co prawda są rozmiaru namiotu wojskowego, ale TO NIE PROBLEM DLA POCZĄTKUJĄCEJ KRAWCOWEJ, prawda? :D
Muszę się pochwalić czymś jeszcze. Otóż równo miesiąc temu ze skutkiem (nareszcie) pozytywnym zdałam egzamin na prawo jazdy. W świat jeszcze nie wyjechałam, ale przynajmniej wożę się do i z pracy (choć przyznaję, że są dni, kiedy ledwo mogę dowlec się do samochodu - wtedy wracam na stare dobre miejsce pasażera, żeby oszczędzić tacie ewentualnego zawału).

A jakie plany? Bliższych brak, a dalsze - wywalczyć stypendium i zdać maturę na 100 pro. Once again :D