środa, 29 kwietnia 2015

Już prawie prawie...

Głowa prędzej czy później eksploduje mi od nadmiaru nauki, więc pod wpływem impulsu (i inspirującej nowej użytkowniczki Bloggera, a mojej przyjaciółki Ady, której bloga polecam - jest dobra, zobaczcie KLIK) postanowiłam zrobić sobie bardzo pożyteczną chwilę przerwy.

Od dłuższego czasu utwierdzam się w przekonaniu, że nie mogę i nie chcę próbować żyć bez muzyki. 90% społeczeństwa XXI wieku tak ma. Dlaczego?
Ponieważ muzyką można zastąpić wiele uczuć, emocji, słów... a nawet ludzi. Nauczyliśmy się radzić sobie z różnymi sytuacjami wyciszając się, albo... wręcz przeciwnie - zagłuszając myśli w potwornym UMCY-UMCY. Metody są różne, jednak środek zawsze ten sam...
Muzyka od wielu lat to też pewne kryterium. Jedno z pierwszych pytań jakie zadasz nowo poznanej osobie - "Czego słuchasz?", "A lubisz...?". To takie szalone i niesamowite, że jesteśmy tak silnie związani i definiowani przez twór zupełnie niezależny od nas. Że mamy tyle wspomnień z utworami, których autorzy nie wiedzą o naszym istnieniu! Niezmiennie od wielu lat mnie to zaskakuje.
Zadziwiająca jest też zdolność człowieka do kojarzenia muzyki z sytuacją albo z wydarzeniem z życia. Czasem skojarzenie to jest zupełnie absurdalne, innym razem dany utwór towarzyszył nam w konkretnej sytuacji. I przez wiele lat skojarzenie to ciągnie się za nami niczym zapach wspominany z dzieciństwa. Pamięć ludzka jest zawodna, jednak... nie w tym wypadku.
Dlatego też mam taką potworną słabość do muzyków. Człowiek, który potrafi swoją grą i swoim głosem doprowadzić drugą osobę do zmiany nastroju czy emocji tudzież palpitacji serca (często tak mam), jest dla mnie niemalże Bogiem!
Uwielbiam ten okres przedświąteczny, kiedy wcześnie robi się ciemno, w domach są już ubrane choinki i jest tak cieplutko dzięki ogrzewaniu, ale mimo wszystko siedzi się w sweterku, bo... taką ma się ochotę. Kocham w takie dni wyłączyć światło, zostawić tylko lampki od choinki, odpalić kilka świeczek i leżeć w delikatnej ciemności słuchając tego, na co akurat mam nastrój. Najczęściej są to raczej smęty. Ale w związku z tym mam też pewne odkrycie. Otóż smętów nie trzeba słuchać, kiedy ma się doła. One wywołują w człowieku tyle skrajnych emocji, na tyle różnych zmysłów oddziałują, że można je uznać za NAPRAWDĘ uniwersalne. Kiedy masz dobry humor pewne piosenki mają w sobie jakąś taką... nadzieję, wolę walki... czuje się w nich siłę! Innym razem, kiedy jest źle, słuchając tej samej piosenki nie wierzysz już w nic, jest po prostu smutna. Przykład takiej piosenki poniżej:

Wszystko to tworzy mój prywatny kawałek nieba na ziemi. Jest romantyczny, klimatyczny i własny. I nikt nie może mi go zabrać. Tylko muzykę dzielę z różnymi ludźmi...


Poniżej przedstawiam również efekty naszej starej, jesiennej październikowej sesji z Sylwią.Wszystko w tonacji pudrowego różu, z wyróżniającą się czerwoną listonoszką. Czasy, kiedy byłam szaloną 19-nastką, a jesień była ciepła i kolorowa <ociera łezkę>.






Koszula Mohito, spódniczka Mohito, listonoszka H&M, kurtka Butik, naszyjnik New Yorker, buty no name

42 komentarze:

  1. "A jeśli drugi widać brzeg, muzyka to najlepszy lek"... Nic dodać, nic ując - pięknie oddałaś emocje towarzyszące nie tylko słuchaniu, ale przeżywaniu muzyki. Osobiście najbardziej kocham polskiego rocka z dawnych lat, a absolutnie ukochanym zespołem jest Budka Suflera. Panowie wiedzą bardzo dobrze o moim istnieniu, poznaliśmy się i kilka razy widzieliśmy. Tu akurat miałam szczęście :)
    Jeśli chodzi o muzyków ogółem, miałam słabość do gitarzystów... koniecznie długowłosych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze! Nie masz pojęcia jak Ci zazdroszczę! Ja znam jedynie wokalistę Curly Heads z dawnych lat, a pozostałych chłopaków z zespołu z licealnego korytarza :D
      dla mnie nie ma znaczenia czy gra na gitarze czy na trąbce. Czy śpiewa . Muzyk myśli, czuje i patrzy inaczej. Zarówno długowłosy jak i łysy :D

      Usuń
    2. Znasz Dawida? Fajnie, możesz być dumna z kolegi ze szkolnych korytarzy :D On na serio taki nieśmiały?
      Teraz też tak uważam, to było wspomnienie czasów nastoletnich :D

      Usuń
    3. Należeliśmy razem do grupy teatralnej - wtedy nie wiedziałam jeszcze, że śpiewa (miałam 14-15 lat, on jest 2 lata starszy). Po roku dopiero nam powiedział. Pamiętam nawet, że zaśpiewał wtedy piosenkę The Fray - Never Say Never... ach, to były czasy! Nie był jakoś szczególnie nieśmiały, wydaje mi się, że dopiero w tłumie tak się dzieje. Zawsze był bardzo sympatyczny i skromny - to na pewno.
      Jestem dumna, a jakże! W 3 gimnazjum i 1 liceum ciągnęłam koleżanki na koncerty Curly Heads, nazbierałam im trochę fanek. A potem wygrał program, nagrał pierwszą płytę i reszta fanek napłynęła sama :D

      Usuń
    4. Cudownie, że są tacy ludzie: bardzo utalentowani, ale niezwykle skromni. Naprawdę godni uznania :)

      Usuń
  2. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Jest ze mną bez przerwy, bez względu na nastrój. Zawsze dziwiłam się swojemu byłemu chlopakowi, że on praktycznie niczego nie słuchał. Dla mnie było to tak zaskakujące i nie do pojęcia, że ciężko mi było uwierzyć. Muzyka to życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłam, że tak wgl można funkcjonować :D
      mój mózg tego nie przetwarza :D

      Usuń
  3. również nie potrafię funkcjonować bez muzyki :) ślicznie wyglądasz :) i piękne miejsce do zdjęć, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję.
      Zapraszam do Będzina, cały jest taki piękny :D

      Usuń
  4. Jakie śliczne zdjęcia:) obserwuję może ty także? ;)
    julxa.blogspot.coms

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznaję się - wcześniej nie doceniałam muzyki. Zawsze była obok, zawsze wtedy, kiedy tego potrzebowałam, ale nie przywiązywałam do niej uwagi. Równe cztery lata temu od dziś poszłam na koncert happysadu... otworzyły się przede mną jakies drzwi. nowe okno na świat. że muzyka. że ci, którzy ją grają. gitarzyści. wokaliści. oni sami. ta muzyka... kwintesencja. krótkie rozmowy z happysadami, mnóstwo wspomnień, mnóstwo muzyki. az chce się życ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Happysadem wiążę bardzo miłe wspomnienia, pierwsze koncerty, to właśnie ich koncerty :D

      Usuń
  6. piękny wiosenny look, z miłą chęcią obserwuję :)) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hi dear! You have a fantastic blog:) I like your style so much! The skirt is perfect!!!
    I'm following you now, so keep in touch!
    Have a nice week,
    xoxo
    http://stylishpatterns.blogspot.com.es

    OdpowiedzUsuń
  8. I love your photos, they're so lovely! I also just adore that satchel-how adorable! That red color is perfection. Great post!
    xo Kiki
    https://colormekiki.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. You look so beautiful! Love your shoes so much <3 Your style is amazing!! Following you <3
    xoxo,
    snowprincessbella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Batdzo lubię słuchać muzyki i uwielbiam poznawać ludzi o zbliżonych gustach muzycznych do mojego! Ale z drugiej strony - czasem lubię sobie posiedzieć i podpoczywać w absolutnej ciszy :D

    OdpowiedzUsuń
  11. świetnie Cię rozumiem, cisza jest czasem głośniejsza od muzyki i jednocześnie pozwala na totalny reset. Ale ja z kolei w ciszy mam za dużo myśli, nie mogę się skupić na żadnej konkretnej, wszystko mnie rozprasza :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie mogłabym żyć bez muzyki, kocham, uwielbiam, zawsze mi towarzyszy. Jestem w stanie wydać każdy grosz na płytę czy koncert. Uwielbiam zbierać te emocje, i trzymać je w sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, pięknie to nazwałaś, muszę to zapamiętać :D

      Usuń
  13. bo muzyka działa na nas uspokajająco, ja też nie wyobrażam sobie jej nie słuchać , przecież jest wszędzie :)
    asziaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, zgadza się. Ja często usypiam przy muzyce, jakoś szybciej mi ten sen wtedy przychodzi :D

      Usuń
  14. Moim zdaniem nie była łatwa. Mnie osobiście sprawiła trudność, choć przygotowałam się do niej..
    Ooooo, czyżbym odnalazła bratnią (hiszpańską) duszę?:>
    PS to odpowiedź na Twój komentarz u mnie , na wypadek gdybyś nie zerknęła :))
    PS bardzo ładne zdjęcia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje łatwiejsza niż rok temu, ale myślę, że to ze względu na moje przygotowania do tegorocznego rozszerzenia, napatrzyłam się na tak abstrakcyjne zadania, że... xD
      Aaaa! Español siempre en mi vida! :D
      PS1 - jeszcze nie zerknęłam, ale zrobiłabym to na pewno, zawsze jestem ciekawa odpowiedzi :D
      PS2 - dziękuję :D

      Usuń
    2. Okej, będę pamiętała o tym :))
      Gdybym przygotowywała się do rozszerzenia to również bym tak pewnie mówiła....
      Niema za co :D

      Usuń
  15. Słuchanie muzyki to jedna z dwóch czynności, które potrafią mnie uspokajać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jest tą drugą - jeśli mogę spytać?

      Usuń
    2. Drugą albo pierwszą czynnością - zależy jak na to spojrzeć - jest czytanie książek.
      Słyszałaś może tę piosenkę: https://www.youtube.com/watch?v=39Pngb7MAas ?

      Usuń
    3. ja kiedyś byłam niesamowicie uzależniona od czytania. Teraz jestem tak zmęczona po dniu robienia wszystkiego, że po prostu nie potrafię skupić wzroku na literkach, myśli ciągle gdzieś mi uciekają.
      Nie znałam tej piosenki, ale widzę, że ona taka troszkę... international, angielski i wgl :D Super jest! Bardzo mi się podoba :D

      Usuń
  16. Idealnie ujęłaś to wszystko, co ukryte jest w muzyce. Bo ona ma ogromną moc tak naprawdę, w kilkuminutowym utworze potrafią zawrzeć się setki wspomnień, emocji i uczuć. I pomyśleć, że tak dla każdego człowieka z osobna... Może to jest właśnie magia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, zawsze chciałam zajmować magią :D
      Dobrze, że chociaż mogę o niej pisać :D

      Usuń